Seksowo sylwestrowo

Stary rok odchodzi i mam nadzieje, że wraz z nim również odchodzą troski i smutki. Być może za wcześnie, żeby o tym mówić, a może po prostu boję się określić moje uczucia, jednak Pan X jest dla mnie ważny… bardzo ważny i jestem bardzo szczęśliwa kiedy mam go obok siebie. Odpuściliśmy sobie sylwestrowe imprezy, ten wieczór spędziliśmy razem pieprząc się i kochając na zmianę. Mieć orgazm, któremu wtórują fajerwerki – bezcenne :)

Życzę Wam wszystkim szczęśliwego nowego roku, walczcie o siebie i własne szczęście, choćby chwilami bolało – później zaowocuje i będziecie spijać słodki nektar

Mój słodki nektar właśnie śpi obok mnie i jestem cholernie szczęśliwa, że go mam

[K]

Minęło już sporo czasu od mojego rozstania z byłym.. Były wzloty i upadki po tym, ale obecnie dopadł mnie mega dół… Nie wyobrażam sobie bycia z nim, powrotu.., ale zabijają mnie wspomnienia, żal.. w końcu spędziliśmy ze sobą 9 lat, miał być na całe życie.. Jest mi ciężko, pomimo tego, że obecny mężczyzna daje mi szczęście..

Niestety czuję, że moje serce jest martwe i nie wiem, czy będę potrafiła jeszcze pokochać.. :( … a może to kwestia czasu? Może muszę wypłakać swoje?

[K]

Początek nowego

Po rozstaniu były wzloty i upadki, były momenty kiedy żałowałam tej decyzji, chwile samotności kiedy go brakowało, ale za każdym razem starałam się myśleć rozsądnie, zdawałam sobie sprawę z tego, że powrót do siebie nie odniósł by sukcesu. Zbyt wiele się między nami wydarzyło

Dość szybko poznałam bardzo przystojnego i sympatycznego faceta, co bardzo pomogło mi przejść przez etap żalu po rozstaniu. Połączyło nas zamiłowanie do erotyki. Tak, poznaliśmy się na portalu erotycznym. Spotkaliśmy się na bilarda, dobrze nam się rozmawiało i mocno iskrzyło..

Zaczęliśmy się spotykać zazwyczaj wtedy, kiedy moje dziecko spędzało akurat czas u taty. Chyba nie muszę pisać, że spędzaliśmy ten czas dosyć intensywnie ;) Mimo wielu niedopowiedzeń czułam się ważna, czułam, że skupia się na mnie i nic innego nie jest tak ważne jak ja.

Dzisiaj nasza znajomość dąży w kierunku związku, chociaż oboje jesteśmy po przejściach i boimy się sformalizować to oficjalnym stwierdzeniem „jesteśmy parą”. Z pewnością jesteśmy.. niestandardową „parą”, bo w dalszym ciągu zamierzamy wspólnie korzystać z życia i zapraszać inne osoby do „sypialni”

Nie wstydzę się tego, że erotyka w moim życiu jest dla mnie ogromnie ważna i sprawia mi przyjemność to, co wielu ludzi szokuje i uważają to za obrzydliwe perwersje: biseksualność, seks grupowy, bdsm. Nie wyobrażam sobie nudnego seksu po Bożemu, to po prostu nie dla mnie.. natomiast ja swoimi upodobaniami nikomu krzywdy nie robię

[K]

Pasmo nieszczęść..

Mimo wszystko spodobało nam się poznawanie nowych ludzi i wychodzenie z domu (oczywiście tylko wtedy kiedy syn był pod opieką kogoś z rodziny)

Poznaliśmy również parę, sympatyczni ludzie, również z dzieckiem, spotkaliśmy się z nimi raz na piwie, raz na obiedzie. To była znajomość z podtekstem, ale nikt na nic nie naciskał.

Wtedy nadszedł dzień tragiczny w skutkach. Mój partner jako król kontroli sprawdzał mój komputer kiedy pojechałam do pracy, naczytał się moich rozmów z kolegą z gry i wysnuł sobie wnioski, że pojawiło się tam uczucie (osobiście nie wiem skąd mu się to wzięło) i oto mężczyzna wiekiem 28 lat zerwał ze mną przez smsa. PRZEZ SMSa! Nie wiedziałam o co chodziło, bo nie chciał wyjaśnić, dzwoniłam, pisałam (niestety nie mogłam wyjść z pracy). Stwierdził tylko, że nie mamy o czym rozmawiać.. Byłam zrozpaczona, zwłaszcza, że miesiąc wcześniej postanowił się po 8 latach bycia razem oświadczyć, a tu nagle taki cios w serce.. Nie wiedziałam co ze sobą robić, on się nie odzywał, a wiem, ze była wtedy u nas jego matka, dlatego nie chciałam od razu wracać. Skończyłam pracę, liczyłam, że wtedy się do mnie odezwie, ale nie.. cisza.. Akurat padało i była burza. Przesiedziałam godzinę w samochodzie czekając, aż się odezwie.. nie zrobił tego. Był to dla mnie sygnał, że to wszystko na poważnie, że tym razem to nie głupia kłótnia.. Byłam bardzo zdziwiona, bo akurat w tym okresie moje rozmowy z tym kolegą z gry były poprawne..

Musiałam się komuś wyżalić, wygadać.. chciałam wybrać kogoś, kto zna nasze plany i sam orientuje się w temacie.. pojechałam do wyżej wspomnianej pary. Zastałam jego, ona była jeszcze w pracy. Przegadaliśmy kilka godzin. Mój partner dzwonił, ale ja byłam zbyt zraniona, żeby z nim rozmawiać. Nie odbierałam telefonu. Później wróciła ona, zaproponowali mi nocleg, a ja się zgodziłam. Jak można się domyśleć tej nocy we trójkę wylądowaliśmy w łóżku. Nie myślałam.. nie myślałam o tym co się dzieje, jakie będą konsekwencje, co będzie jutro. Mój świat się zawalił i nic nie miało znaczenia.. Bardzo szybko jednak dopadło mnie poczucie winy..

Mój partner mnie szukał.. i znalazł.. nie wszedł.. zabrał samochód. „Rozmawialiśmy” jeszcze przed pracą o ile można to nazwać rozmową.. Od tamtego dnia zaczęły się oskarżenia, zarzuty zdrady (pomimo, że ze mną zerwał) dopytywanie, upokarzanie… Byliśmy ze sobą, były płacze, oboje byliśmy zranieni. Niestety bardzo mu po tym odbiło, mnie traktował źle, tamtych ludzi nachodził, wygrażał im.. Oddaliliśmy się od siebie jak nigdy wcześniej, nie umiałam już wytrzymać tej sytuacji.. byliśmy ze sobą jeszcze pół roku od tego wydarzenia. Niedawno nasze drogi się rozeszły, to była moja decyzja…

cdn

[K]

Szukanie urozmaiceń

W okolicach połowy zeszłego roku poczułam jak bardzo czuję się nieatrakcyjna, zaniedbywana przez swojego partnera, poczułam nudę płynącą ze wspólnego życia jak również sfery intymnej. Dopadł mnie niesamowity kryzys, obrzydzenie własnym życiem, nadmiarem obowiązków, brakiem jakichkolwiek rozrywek (Tak, tak to jest że znajomi Cię widzą tylko do czasu kiedy jesteś na ich zawołanie, po pojawieniu się dziecka jakoś przestali mnie dostrzegać). Każdy dzień wyglądał tak samo, praca, dziecko, obowiązki domowe sen i tak w kółko.

Czułam potrzebę zdrady (nie, nie zachciankę, czułam, że muszę) Chcąc urozmaicić sobie lekko życie, jak również podnieść swoją wręcz nie istniejącą samoocenę założyłam profil na jednym z portali erotycznych. Pisałam tam z wieloma facetami, a komplementy każdego z nich sprawiały, że czułam się dobrze. Pochłaniało mnie to coraz bardziej. Robiłam sobie coraz więcej wyzywających zdjęć, rozmawiałam na przeróżne tematy. Oczywiście rozmówców selekcjonowałam, ponieważ mimo wszystko wolę mężczyzn na poziomie. Nie zamierzałam się z nikim spotykać, ani go zdradzić, dusiłam w sobie tą potrzebę. Moja internetowa odskocznia od życia nie pozostała długo w ukryciu, mój partner oczywiście szybko to wywęszył. Nie było jakichś wielkich awantur, ale żeby go ugłaskać skasowałam swoje konto i założyliśmy wspólne. (Przecież nie powiem mu, że tak bardzo ciągnie mnie do innych).

Równocześnie rozpoczęłam grę ściągniętą na telefon – w tej grze ma się swoją postać, którą się doskonali, tworzy się klany itp zatem jest kontakt z ludźmi. Jako, że flirtowanie tak bardzo mi się spodobało, również i w tej grze zaczęłam wchodzić z jednym mężczyzną na tematy seksu, wymieniać się zdjęciami i kumplować (facet z drugiego końca Polski, żeby nie było..) To oczywiście też wyszło na jaw.. i było większym czynnikiem zapalnym, niż mój profil na portalu erotycznym..

Wracając do naszego wspólnego konta na owym portalu – początkowo odniosło one pozytywny skutek i nasze życie erotyczne ponownie ożyło. Zdarzało się, że dokumentowaliśmy nasze poczynania i chwaliliśmy się tym. Zaproponowałam mojemu facetowi trójkąt z innym mężczyzną (parę lat wcześniej proponował mi coś podobnego, ale ja nie byłam gotowa na takie rzeczy) Z początku niechętnie, z wielkimi oporami i niepewnością rozmawiał ze mną na ten temat. Jednak w końcu się zgodził. Moim błędem było to, ze nie potrafiłam z nim rozmawiać do końca otwarcie. Nie nauczył mnie bowiem tego przez tyle lat, nie potrafiliśmy rozmawiać szczerze o seksie, był to temat wstydliwy.

Spotkaliśmy się najpierw z jednym mężczyzną, potem drugim na „kawkę” w celach zapoznawczych. Ja już coraz bardziej napalona, że moje fantazje w końcu się spełnią, on za to coraz bardziej przestraszony, że to nas podzieli.. Jak łatwo można się domyślić na tych spotkaniach dało się wyczuć jego opory (przypominam, ze jest on osobą raczej mało kontaktową). W efekcie nic z tego nie wychodziło, a moja frustracja rosła, co oczywiście przekładało się na kłótnie..

cdn..

[K]

Wprowadzenie

Zacznijmy od początku..

Mój związek rozpoczął się kiedy miałam 16 lat.. Obracałam się wtedy w towarzystwie rówieśników lub trochę starszych osób. Imprezy, alkohol, papierosy, oczywiście konflikty z rodzicami. Uważam, że nie byłam jakimś tragicznym przypadkiem, ale zdarzało mi się podpaść, zwłaszcza jeśli rodzice bardzo przejmują się „co ludzie powiedzą”, (sami przy tym nadużywając alkoholu) Wtedy właśnie po rozstaniu z poprzednim chłopakiem poznałam jego.. tak inny od wszystkich, których znałam.Poświęcał mi czas i uwagę, był uprzejmy i szarmancki, był odpowiedzialny i ambitny. Zaimponował mi tym. Dość szybko się w nim zadurzyłam i stworzyliśmy stały związek. Po ok 3-4 latach zamieszkaliśmy ze sobą (u mojej babci, bo finansowo nie było nas stać na samodzielność) Niestety nigdy nie był osobą dość kontaktową i towarzyską. Nie pamiętam, czy była choć jedna osoba z mojego towarzystwa, która by go zaakceptowała w pełni..  Mimo wszystko kochałam go i chciałam z nim być..

Dziś z perspektywy czasu stwierdzam, że szczęśliwe były może pierwsze dwa lata naszego związku. Stopniowo zaczynaliśmy się od siebie oddalać, nasze charaktery zaczęły się zmieniać (tak to prawda, że poznaję się kogoś dopiero jak się razem mieszka..) Ja,  kobieta z syndromem DDA – „niedopieszczone dziecko” – wciąż chciałam jego uwagi i zainteresowania, które wciąż traciłam, bo na jego pierwszym planie widniały długi, frustracje życia codziennego, nowinki techniczne, samochód.. Mimo wszystko wciąż żyłam nadzieją, że to chwilowe, że się pogubił, że w końcu odnajdziemy się na nowo.. Kiedy jednak nadzieja zaczynała stopniowo gasnąć pojawiło się dziecko..

Nie twierdzę, że nasz związek to jedno wielkie pasmo niepowodzeń . Owszem, bywały również szczęśliwe chwile, dni kiedy się dobrze dogadywaliśmy. Do dziś dnia pamiętam nasz pierwszy raz.. było namiętnie, przeżyłam z nim wtedy mój pierwszy w życiu prawdziwy orgazm. Płakałam.. płakałam ze szczęścia, mimo że nie jestem jakąś specjalnie ckliwą osobą

Wracając do okresu oczekiwania na dziecko – niestety również wtedy nie mogłam liczyć  na partnera, nie okazał się przypadkiem, który skakałby z radości na wieść, że zostanie ojcem.. czułam, że jestem z tym sama, a to cholernie bolało. Miał wtedy okres oglądania pornosów, sex chatów itp Ja mogłam uprawiać seks przez całą ciążę, nie było przeciwwskazań, wręcz moje potrzeby były o wiele większe. Nie raz czułam się przez niego odtrącona, pomimo, że się starałam. Zdarzało nam się mieć porządne kłótnie po których ja, kobieta w zaawansowanej ciąży wychodziłam w zimę, w nocy siedzieć w samochodzie, a on mi na to pozwalał…  Przez całą ciążę nie miałam uczuć do naszego „rodzynka”. Owszem rozmawiałam z brzuchem, czytałam mu, głaskałam itp, ale nie czułam miłości. Bardzo się bałam, co będzie jeśli w ogóle tego nie poczuję. Oczywiście mój partner sam tego nie czuł, więc nie był w stanie pocieszać ani wspierać mnie w tej kwestii. W czasie początkowej fazy porodu (który w efekcie po 17h bólu i tak zakończył się cesarką) był ze mną, akurat na to nie mogę narzekać. Na świat przyszedł nasz syn, mimo wcześniejszych obaw pokochałam go całym sercem. Po porodzie nie unikałam kontaktów intymnych jak większość kobiet, mimo zmęczenia starałam się zaspokajać mojego faceta, jednak on i tak twierdził, że liczyło się tylko dziecko.

Po jakimś czasie sytuacja się nieco ustabilizowała, a my ponownie zaczęliśmy żyć „ja sobie, on sobie”. Ja większość wolnego czasu spędzam przy komputerze, on natomiast z telefonem w rękach. Oboje przerzucaliśmy na siebie obowiązki i zajmowanie się synem. Oczywiście to nie jest tak, że dziecko nie miało opieki, czy czegoś mu brakowało. Po prostu oboje chcieliśmy odpoczynku i czasu dla siebie.

I tu zaczyna się prawdziwa historia… cdn